Słowo na niedzielę
Poniższe wypociny są tylko i wyłącznie moimi odczuciami (chyba, że w tekście zostało zaznaczone inaczej) i nie mają na celu nikogo obrażać (tyczy się to również zdjęć). Moim celem jest pokazanie, że mimo pomysłu godnego pochwały są rzeczy, które z pewnością można było poprawić i o których warto pamiętać przy kolejnej okazji. Dodam również, że na WCG pojawiłem się głównie jako obserwator z plakietką "MEDIA", co również miało wpływ na moją ocenę.

No co Ty gadasz?!
W poszukiwaniu WCG
W ostatnią niedzielę w Warszawie odbyły się polskie finały World Cyber Games 2010. Na lokalizację imprezy została wybrana galeria handlowa Złote Tarasy. Tak się złożyło, że około 5 dni przed datą finałów było mi dane wpaść do ZT. Jako, że już wiedziałem, że na pewno pojawię się na WCG to chciałem zobaczyć jak wyglądają przygotowania. Nie chodziło mi tyle o widok budowy sceny czy stoisk, bo na to był czas, ale o znalezienie chociaż jednego czy dwóch plakatów/banerów czy otrzymanie chociaż jednej ulotki z informacją i nadchodzącym evencie. Po załatwieniu swoich spraw wybrałem się na poszukiwania czegokolwiek, co dałoby mi informację, że nadchodzi. Niestety moje przedsięwzięcie zakończyło się fiaskiem – nie znalazłem nawet 1 plakatu. Pojawiły się małe obawy czy WCG zostanie w ogóle nagłośnione w taki sposób ale przecież nie po to się płaci za wynajęcie miejsca w centrum handlowym, żeby nie nagłośnić imprezy w samej galerii. Stwierdziłem: „Ok, może ktoś uznał, że to jeszcze za wcześnie”. Jak się okazało moje obawy były słuszne…
"Ta ostatnia niedziela..."
We wspomnianą niedzielę przed główne wejście Złotych Tarasów dotarłem koło 11 wraz z Maćkiem (polsilver), Tomkiem (Ostry) i Kamilą (towarzyszka Tomka). Oczywiście pierwsza myśl w głowie: gdzie jesteś reklamo? Udaliśmy się bezpośrednio na 2 piętro, stamtąd krótki spacerek na drugie schody i wjazd na piętro Multikina. Cały czas oczywiście szukałem wzrokiem jakiejkolwiek reklamy. I... znalazłem! Grupkę hostess stojącą gdzieś z boku, rozmawiającą między sobą. To co je odróżniało od reszty to koszulki: "Zagraj ze mną w Multikinie”. Reklama jak się patrzy. Szkoda, że dziewczyny były bardziej zainteresowane sobą niż przypadkowymi przechodniami. Swoją drogą ktoś próbował "pogierzyć" z którąś z tych pań?
Po dotarciu na ostatnie piętro udałem się do Multikina po akredytację. Tuż przed wejściem na główną salę dla kibiców, był małe biuro (informacyjne, jak się domyślam). Tu uzyskałem informację, że akredytacja jest do odbioru na 3 piętrze. Przekonany w prawdomówność osoby udzielającej informacji udałem się do wskazanego mi celu. Jak się okazało zostałem wprowadzony w błąd, ponieważ akredytacja była do odbioru poziom niżej, czyli na piętrze 2. Cóż, grunt to wiedzieć gdzie odesłać interesantów. Z samym odbiorem plakietki problemu nie było - sprawdzono mi tożsamość, dostałem namiar na wi-fi wraz z rozpiską 'całego zamieszania' i notką na temat esportu czy też zdjęciami zawodników biorących udział w zawodach.

Pamiętaj! Tylko na LAN-ie wiesz kto jest po drugiej stronie monitora!
Pozwiedzałem chwilę miejsce zawodów i udałem się z moimi towarzyszami na dłuższą rozmowę pod hasłem 'tajne i poufne'. Po dogadaniu większości spraw powróciliśmy na WCG wraz ze wsparciem kamery i aparatu. Zebraliśmy trochę materiału, zajrzeliśmy tu i ówdzie. Tomek z Kamilą skoczyli zrobić sobie kilka „słitaśnych fotek” w centrum Warszawy, a Maciek zszedł na dół na dymek (niezadowolony faktem, że musi iść aż tak daleko na chwilę przyjemności), gdzie jak się okazało nie był sam. Oprócz niego znalazło się tam paru graczy/kibiców oraz przedstawiciel Samsunga. Podobno ze stoickim spokojem przysłuchiwał się negatywnym komentarzom jakie płynęły od tej pierwszej grupy w stronę organizatorów WCG. Po powrocie Maćka dane nam było spotkać Mav_a. Z paru wymienionych zdań (jak się później okazało nie ostatnich) szczególnie w pamięci utkwiło mi jedno: "WCG rozpoczyna się wraz z ostatnim piętrem Złotych Tarasów." - widać nie tylko ja odniosłem takie wrażenie.
Tomek wraz z Kamilą wrócili przed 15, więc był to doskonały moment aby udać się na 'Debatę o esporcie'. Jako, że byliśmy przed czasem i dodatkowo były małe opóźnienia to trafiliśmy na rozdanie nagród dla zawodników biorących udział w turniejach organizowanych na konsolach w strefie dla kibiców. Tym zajmowali się prowadzący czyli Adrian 'Cycu' Kostrzębski oraz Marcin Prokop. Specjalnie napisałem w takiej kolejności, ponieważ na tamtą chwilę prezenter TVN-u był jak dla mnie nietrafiony. Znów zrobiliśmy parę fotek i wyczekiwaliśmy na debatę. Debatę, która okazała się po prostu nieciekawa. Po raz kolejny wałkowany temat co to takiego w ogóle esport, po raz kolejny przedstawienie rodziny Kubskich jako normalnych ludzi i po raz kolejny pokazanie gracza jako zwykłego człowieka z niezwykłym hobby. Dla osób niezwiązanych ze sportami elektronicznymi może było to i ciekawe. Ale czy nie dałoby się tego przeprowadzić w jakiś ciekawszy sposób? My o 15:30 stwierdziliśmy, że dalsze słuchanie tej dyskusji mija się z celem. Odprowadziłem całą trójkę do samochodów, a sam wróciłem do Złotych Tarasów w celu obserwacji dalszego przebiegu turnieju.
Wrzuć na Facebooka