Już od jakiegoś czasu zamierzałem ubrać w słowa moją starczą wizję polskiego esportu. I oto nadszedł chyba odpowiedni po temu czas.
Od dłuższego czasu funkcjonując na esportowej scenie zastanawiałem się, dla czego głównym problemem jest pytanie o to czy esport może stać się pełnoprawną dyscypliną sportową. Ze zdziwieniem przyglądam się jak ten problem hamuje rozwój sceny. Jak wszystkie osoby komentujące, czy wypowiadające się w temacie starają się zdefiniować pojęcie esportu i dowieść, że jest on lub nie dyscypliną sportową. Dla tego posłużyłem się z premedytacją porównaniem esportu do pornografii. Niby wszyscy wiedzą, o co chodzi, niby każdy wie, czym pornografia jest a spójnej i jednoznacznej definicji jak nie było tak nie ma. Niektórzy za pornografię uznają już sam fakt ukazania nagości innym natomiast wychodzą z założenia, że nic, co ludzkie ? itd. Nie zmienia to faktu, że jest i ma się dobrze. Mało tego jest dochodowym biznesem. Nie wnikam tu w kwestie moralne, etyczne czy wychowawcze. Stwierdzam po prostu suchy fakt. Tak samo jest z esportem. Po co mamy na siłę szukać i tworzyć jego definicję. Wszyscy zainteresowani i tak wiedzą, o co chodzi. Po co mamy starć się na silę zdefiniować esport jako coś, czym już tak naprawdę jest. Ale to pozostawiam osądowi innych. Chce przedstawić mój, być może jednostronny, punkt widzenia. Chcę zwrócić uwagę na zbyt często pomijany aspekt, na profesjonalizację esportu, oraz wszystko, z czym to się wiąże.
Czym jest ta magiczna profesjonalizacja? Czy mamy możliwość stać się profesjonalną sceną? Po co nam to? Czy to tylko zabawa? Czy każdy w którymś momencie swojej esportowej kariery zadaje sobie te i inne pytania. Do ad remu więc.
Polska scena ma olbrzymie możliwości, brakuje jej tylko regulacji. Brakuje jej spójnych zasad, którymi kierowaliby się wszyscy Organizacje, Zarządy, Zawodnicy a być może w którymś momencie i organizacje ligowe. Właśnie teraz. Scena robi się, co raz starsza, rośnie doświadczenie, pojawiają się firmy i przedsięwzięcia, w które angażują się byli zawodnicy. Mamy, więc potencjał i zaplecze. Pojawia się, co raz więcej organizacji posiadających uregulowany status prawny, rośnie świadomość zawodników i możliwości finansowe. Pojawiają się też poważne pieniądze. Teoretycznie weszliśmy na drogę, która powinna doprowadzić polski esport do jedynego słusznego rozwiązania ? profesjonalizacji. Nie wolno nam tego zmarnować. Dla tego, mimo różnic zdań temat powinien pojawiać się, co raz częściej we wszelkiego rodzaju mediach związanych z esportem.
Jaką mamy szansę na zgromadzenie wokół środowiska poważnych sponsorów? Żadnej. Sponsorzy pojawiają się wtedy, kiedy pojawia się poważny partner vide Cybersport i jego zaplecze. Tylko Cybersport jest przedsięwzięciem stricte komercyjnym, nastawionym na zysk. A nie od dziś wiadomo, ze pieniądz przyciąga pieniądz. Najstarsze i najbogatsze polskie organizacje skupiają wokół siebie garstkę sponsorów, owszem w miarę dużych i solidnych, ale polski esport to nie tylko FF, fX, BVG czy PGS. Kto zainwestuje w nowych zawodników, kto zainwestuje w zaplecze techniczne i wyjazdy Lanowe organizacji, które są mniej znane, mają mniejszy staż? Dla czego nie potrafimy wypromować młodych dobrych zawodników, którzy wyrastają ponad przeciętność? Czy jest to tylko i wyłącznie efekt młodego wieku managerów i organizatorów, nie sądzę. A może jest to przemyślana polityka, nazwijmy to "pozornego sponsoringu"? Oczywiście żartuję.
Wrzuć na Facebooka